Wednesday, April 1, 2009

tak sie zajelam, ze zapomnialam...

tak, tak, nie pisze, bo nie mam czasu, zajelam sie sprawami niecierpiacymi zwloki.
1. upralam biala avril
2. wyczesalam ja rowniez oraz ufarbowalam. na zdjeciu wyglada jakby miala byc czerwona, ale niech was oczy nie myla, barwnik byl zmieszany z zolcia i mocno rozcienczony, bo po wszystkim kolor wyjsc mial pomaranczowy. wyszedl raczej rozowy, ale tez ladny.
3. zmieszalam ja z resztka upranego aodh'a i z malymi bacikam ufarbowanej wczesniej welny w kolorze bordowym i pomaranczowym. chcialam troche tez roz zbrudzic i sie udalo.
4. naprodukowalam z 200 g wyzej wymienionego mieszadla
5. zaczelam przasc. idzie gladko. jednak avril jest znacznie latwiejsza do opanowania, po prostu jej wlosie jest baaardzo dlugie, tak na oko 10cm i troche bardziej pokrecone, czyli przyczepia sie sama do siebie latwiej, no i pewnie wmieszana welna tez troche ulatwila prace.
6. zaczelam robic chuste z dzikiego jedwabiu (feshwa) w kolorze jasnego zlota. niezmiernie mi potrzebny, jakbym nie miala 100 innych. Ale ja mam obsesje na punkcie szali, chust, i takich tam. Jakby komus trzeba bylo wymyslac dla mnie prezent to juz wie.

No comments:

Post a Comment